Gość

Rejestruj

 






GTA V · PC
~104zł


Iron Squad - Spolszczenia gier


GTANF
GTA.cz



8. MAX
napisany: 28.10.2007 · dodał: chaos
kategoria: wieczór z chaosem · komentarzy: 11 · wyświetleń: 4882

Dobry wieczór. Mój dzisiejszy gość to osoba doskonale znana w świecie GTA. Człowiek, któremu nigdzie się nie śpieszy - najdłużej przesiedział na SOTW i RSC. Również należy do tych, którzy przesiedzieli kupę czasu aktywnie komentując nowe newsy czy tematy. Dzisiaj dochodzi mu nowy tytuł - najdłużej udzielający wywiadu człowiek. Panie i Panowie - Max Payne!

Chaos: Pozwolisz, że będę pisał "bardziej oficjalnie", żebym potem miał mniej roboty przy wrzucaniu.

Max: Okey. W sumie nie powtórzyłem sobie mojej biografii scenowej, więc hmm, ciężko będzie odpowiadać... Ale postaram się.

Chaos: Będzie tradycyjnie, tak jak poprzednie wydania, więc na początek witam serdecznie i dzięki, że się zgodziłeś. Gwiazdy dzisiejszej sceny nie są zwykle tak bardzo chętne na wywiad.

Max: Ależ proszę.

SZYMEK I GRAND THEFT AUTO

Chaos: Pozwól, że zaczniemy od samiuśkiego początku, kiedy to jeszcze niepełnoletni Max_Payne, a właściwie Szymek, bo domyślam się, że to było baardzo dawno, po raz pierwszy zagrał w Grand Theft Auto. Kiedy to było?

Max: Szymek był wtedy młodym i nieokrzesanym młodzianem, któremu imponowało "byle co". Rozmawiał kiedyś ze starszym bratem czy nie zna może gry, gdzie mamy swobodę, w której na przykład można kraść samochody. Brat co miesiąc odpowiadał, że niestety gry takiej jeszcze nie ma. Mały Szymek miał nadzieję, że coś się kiedyś zmieni i nareszcie nadszedł ten dzień kiedy to młody gracz o nicku "Max_Payne" zapytał się brata o wymarzoną grę. I dostał odpowiedź, która go usatysfakcjonowała. Brat następnego dnia przyniósł grę o mało znaczącym i wtedy mało znanym tytule "Grand Theft Auto". Max w oczekiwaniu na brata starał sobie wyobrazić jak ta gra wygląda i czy spełni jego oczekiwania. Można powiedzieć, że zakochał się wręcz w tej grze, nawet w nią nie grając. Gdy nareszcie brat Maxa wstąpił w progi rodzinnego domu, z obojętną miną dał płytkę z wymarzoną grą Szymonka. Potem przez miesiąc niestety nie mógł skorzystać z komputera, ponieważ Max przez cały czas go okupował. A cała Historia miała miejsce w roku 1999.

Chaos: Miałeś wtedy zaledwie 10 lat. Nie bałeś się, że owa gierka zrujnuje Twoją psychikę? Nie obawiałeś się, że po odpaleniu jej nie będziesz już takim samym dzieckiem jakim byłeś wcześniej?

Max: Hmm, dokładnie nie pamiętam co mi w głowie wtedy siedziało. Można powiedzieć, że byłem poprostu "napalony", bo jedno z moich marzeń się spełniło. Nie wyróżniałem się jakąś "nadinteligencją" w wieku 10 lat. Byłem taki sam, jak wszyscy. Nie miałem w ogóle pojęcia jak ta gra na mnie wpłynie i czy coś z niej wyniosę. Jak w nią grałem czułem się jak w innym świecie. Po graniu nie miałem myśli typu: "O! Ale fajny samochód! A jaka fajna muzyka leci! Biorę go!". Gra wpłynęła na moją psychikę jedynie tym, że mam możliwość przeniesienia się w inny świat, zobaczenia jak być mordercą, złodziejem. Ale gdy np. szedłem ze szkoły to myślałem co dzisiaj będe robił w GTA, a nie czy zabić tego gościa co przed chwilą koło mnie przeszedł. Ogólnie mówiąc myślałem racjonalnie w życiu realnym, ale podczas grania wchodził we mnie diabeł i chciałem jak najwięcej rozrób zrobić, jak dziecko.

Chaos: A próbowałeś dodatków do GTA?

Max: Odpowiem krótko i zwięźle. Nie, bo w czasie grania w GTA nie miałem internetu.

Chaos: Krótko i zwięźle - próbowałeś GTA2?

Max: Oczywiście. Jako sama gra w sobie była jeszcze lepsza niż jedynka! Ta grafika, kipiąca smrodem i brudem ogromna metropolia - miód. Jak pamiętam, to udało mi się podmienić w "dwójce" tylko jeden samochód i to była moja jedyna modyfikacja wgrana do GTA2. Przy GTA2 spędziłem mniej czasu niż przy "jedynce". Wiadomo, pierwszy raz najlepiej.

Chaos: Czyli pierwsze części pozytywnie wpłynęły na Twoje życie. Nie ma co się rozklejać przy tych starociach, więc przejdziemy do GTA3. Zdaje się, że Twoja ulubiona...

Max: Ojjjj taaak, chociaż nie całkiem. GTA3 absolutnie zrewolucjonizowało świat gier, a także mocniej niż poprzednie części na mnie wpłynęło. Przy "trójce" jak dobrze wiem to spędziłem najwięcej czasu, niż przy jakimkolwiek GTA. Pierwsza część w 3D, odrazu tak duże miasto i jeszcze ta swoboda z poprzednich części. Mistrzowskie zagranie ze strony R*. Gra, która odwzorowywała życie przestępcy w prawie każdym calu. Mogłeś zabijać, kraść i patrzeć na to z persektywy jakby pierwszej osoby pomimo, że GTA3 to Third Person Shooter. Wszystko wydawało się jakby wykonalne w prawdziwym życiu. Naprawdę nie wiedziało się do końca czy już wróciłeś ze szkoły czy grasz w grę. Realistyka pożerała mnie do końca. Przez jakiś czas nie mogłem dnia wytrzymać bez zagrania w ulubioną część. Ta gra była jakby moim odstresowaniem i jednocześnie relaksem, na który pozwalałem sobie stanowczo zbyt często. Po szkole, gdy wydurniałem się z kolegami czasami myślałem "co mógłbym jeszcze zrobić w GTA3? Może tym razem zabije kogoś snajperką z wysokiego budynku? Albo nie! Zabije policjanta, zwołam całą artylerię i pobawię się z nimi w kotka i myszkę. Albo może jeszcze inaczej! Będe jeździł zgodnie z przepisami tak, by nikt nie mógł się do mnie przyczepić." Jako, że jak na tamte czasy miałem dość dobry komputer, to nie miałem zbytnio z kim porozmawiać o grze. Jedynie co mogłem to opowiadać i czasem zaprosić kolegę na "partyjkę w GTA3". Potem parę osób nareszcie miało komputer, który zdołał odpalić GTA3 i dzięki temu czasami umawiałem się z nimi na granie Multi Theft Auto. Miło było, ale jednak wolałem grać "sam ze sobą". Trójkę wspominam najlepiej ze wszystkich części w jakie miałem okazję zagrać. Straszliwie podoba mi się klimat, który został zawarty w Liberty City. Szare, brudne, śmierdzące miasto wydaje mi się do dziś najpiękniejszym.

Chaos: Czyli podobnie jak inni widziałeś w GTA3 odstresywator. Dostrzegłeś chociaż wątek fabularny?

Max: Hm, na początku mojego grania - nie. Olałem zupełnie fabułę i chciałem "pograć". Dopiero przy wielu nieudanych sposobach przejścia na drugą wyspę, postanowiłem przejść kawałek byleby się do niej dostać. Jak wiadomo misje robiłem "na odwal" i nawet oczywiście przewijałem wszystkie cut-scenki. Po przejściu całej gry miałem mieszane uczucia, bo ostatnie misje jakby zachęcały mnie do zobaczenia całej reszty. Ale nie miałem ochoty przechodzić misji. Wolałem, jak wcześniej wspominałem, grać na otwartym terenie bez zadań. No, ale jednak nadszedł ten czas, kiedy postanowiłem przysiąść i zobaczyć o czym i o kim ta gra opowiada. Odrazu mówię, że misje były według mnie najlepsze z całej serii. Po przejściu ostatniej misji zbierało mi się na płacz. Nie wiem w sumie dlaczego. Ogólnie nie często zdarzało mi się płakać. Ale to już był znak na to, że gra wstąsnęła mną okrutnie i bezlitośnie.

Chaos: Podobały Ci się zapożyczenia ze znanych zewnętrznych produkcji jak Ojciec Chrzestny czy Scarface?

Max: Tak. Było zaczerpnięte, ale nie pełną garścią, dlatego mi się to podobało. Moim ulubionym elementem było, właśnie z Ojca Chrzestnego, podzielenie gangów na różne rodziny. W każdej był ojciec, który wszystkim zarządzał i nikt nie mógł sprzeciwić się jego zdaniu. Bardzo ładnie to wyszło w GTA3 pomimo granicy czasowej jaka dzieliła lata filmu, a lata gry.

Chaos: A Vice City? Co było w niej takiego doskonałego, a co zdecydowanie obrzydzało granie?

Max: Szczerze mówiąc przez jakiś czas była to moja ulubiona część GTA. Muzyka, klimat, panie w skąpych strojach i super bohater. Wszystko to było ze sobą tak zgrane, że po prostu mi imponowało. Lecz po jakimś czasie zauważyłem, że wszystko jest jakby "przesłodzone" i człowiek topi się wręcz w miodzie. Kiedyś wydawało mi się, że to jest to czego pragną mężczyźni. Szybkich samochodów, prawie nagich kobiet, dużo forsy i gnata w dłoni (chodzi oczywiście o różnego typu broń palną). A ja chciałem być prawdziwym "menem". I w sumie też podporządkowałem się opini publicznej. Wszyscy mówili, że GTA Vice City jest najlepsze i nic jego nie przebije. Człowiek nie chciał się wyróżniać, więc twierdził jak oni. Nie wiem co to było. Bałem się wyrazić swoją opinię, sam sobie się teraz dziwię. Gdy przemyślałem jednak sprawę to stwierdziłem, że Liberty City zasługuje na większe uznanie. Trzeba przyznać, miało nieprzeciętny klimat i pokazywało życie prawdziwego gangstera XX wieku. Można porównać GTA Vice City i GTA3 w taki sposób: GTA Vice City to wegetariańska sałatka z wieloma składnikami, a GTA3 to kotlet mielony z ziemniakami i surówką. Możemy albo zjeść coś czego w życiu nie jedliśmy i powiedzieć, że jest bardzo smaczne (GTA Vice City) albo zjeść to co jemy codziennie i bez zbędnego wychwalania podziękować za obiad (GTA3), co wydaje mi się lepszą opcją. Podsumowując, GTA Vice City w swoich "złotych czasach" zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, natomiast po dłuższych namysłach wolałem powrócić do tradycyjnego już wtedy i nieporównywalnego GTA3.

Chaos: Ja cię przepraszam, ale żeś się rozpisał. Żeby nie wyszło na to, że cały dzisiejszy odcinek to wspomnienia, zdradź czym było dla Ciebie San Andreas oraz handheldowe wersje i szybciutko przejdziemy do kolejnego tematu.

Max: Szybciutko? Proszę bardzo. San Andreas było podobnie jak Vice City przełomem tylko przez czas "swojego prawdziwego istnienia". Potem zupełnie odrzuciłem klimat i nowości jakie zostały dodane. Wróciłem znowu do GTA3. Jeżeli chodzi o bardziej konsolowe to pozycją numer dwa na mojej liście GTA jest GTA Liberty City Stories. Nie tylko ze względu na miasto, ale tutaj również na klimat jaki towarzyszy nam przy graniu. Cała fabuła i pokazanie Liberty City wcześniej wypadło genialnie i aż szkoda, że pewnie nie będzie to już kontynuowane. Teraz trochę o Vice City Stories. Oczywiście jak na każdą część wyczekiwałem z ogromnymi emocjami. Lecz tutaj mocno się zawiodłem. Jedyne co tak naprawdę podobało mi się to soundtrack no i nowe pojazdy, rzeczy itp. Reszta odrzuciła mnie na kilometr. Być może, gdybym po raz pierwszy zetknął się z Vice City właśnie w części GTA Vice City Stories to kto wie, może bardziej by mi się spodobało. Ale było inaczej i niestety całą tą część przechodziłem z nudnym i zniesmaczonym wyrazem twarzy. Miło było wrócić do Vice City, ale tylko na 5 minut.

SZYMON JAKO MAX_PAYNE

Chaos: Przejdźmy do Twojej działalności scenowej. Co Cię na nią przywiało?

Max: Na samym początku były wcześniej wspomniane dodatki. Szukałem dosłownie wszędzie czegoś czego nie instalowałem jeszcze do GTA. Później była taka strona, która miała dość dodatków by zatrzymać się na niej trochę dłużej. Zacząłem czytać newsy i teksty, ogólnie mówiąc pogłębiałem wiedzę na temat GTA. Potem ośmieliłem się pisać komentarze, zarejestrowałem się na forum, dawałem screeny. Moim początkom na scenie GTA towarzyszyła bardzo miła aura, która spowodowana była wyjściem niby rewolucyjnej części GTA - Vice City.

Chaos: Screeny - dobrze, że wspomniałeś. Można śmiało powiedzieć, że jesteś jednym z tych, którzy najdłużej wciskali print screena i wysyłali screeny. Czemu tak bardzo zagłębiłeś się w ten świat? Czemu wysłałeś tyle shotów i dlaczego zawsze byłeś ode mnie lepszy?

Max: Aj, tu mam uwagę. Nigdy nie byłem lepszy od Ciebie. Ty zawsze imponowałeś mi swoim humorem, który potrafiłeś przelać na przycisk print screen. A zagłębiłem się w ten świat screenów, bo na początku chciałem być lepszy od Ciebie, ba! Lepszy od samego Grafita! Ale oczywiście początki moje nie były jakieś orginalne. Zaczynałem jak prawie każdy: dawałem screen, który śmieszył mnie, nie bacząc na HUD i inne tego typu rzeczy. Ważne by był śmieszny. Potem chciałem osiągnąć większe efekty dlatego pogrzebałem w opcjach i wyłączyłem te "obrazki" paskudzące screena, no ale to i tak nie pomogło, bo trzeba było też umieć zrobić ładnego screena. Kombinowałem na różne sposoby, ale i tak nic nie chciało wyjść. Nareszcie nadszedł czas kiedy posiedziałem dobre 7 godzin przy monitorze z jedną ręką na myszce, a drugą na klawiaturze. I osiągnąłem coś, co mnie usatysfakcjonowało. Był to screen "Męski Ideał", który był moim pierwszym "prawdziwym" screenem. Pamiętam, jak podniecałem się tymi komentarzami pod screenem, nawet Grafit i MIKO hCA chyba skomentowali. To był jeden z moich najlepszych tygodni na scenie. Potem jednak zauważając, że nie dam rady dorównać poziomowi jaki towarzyszył SOTW postanowiłem przenieść się na RSC, gdzie odniosłem większość moich screenowych sukcesów. Następnie jak na tym RSC osiadłem na długi czas. Tam byłem doceniany i wywyższany, ha. Pierwszy raz na scenie się z tym spotkałem żeby ktoś mnie tak doceniał jak na RSC. Podobało mi się, ale jednak wolałem i wolę te czasy kiedy to można było się wykazać i konkurować z najlepszymi, czyli tą można powiedzieć "elitą", która niestety rozkruszyła się szybciutko. Nigdy nie zapomnę tych godzin spędzonych na oczekiwaniu kolejnego rozpoczęcia głosowania.

No, ale teraz trochę o uczuciach. Przez jakiś czas miałem obłęd w oczach i liczyły się dla mnie tylko screeny. Uważałem to za pasję, hobby, wręcz sztukę. Jednak ocknąłem się i popatrzyłem na to z perspektywy osoby doświadczonej i nieco starszej. Zobaczyłem, że to tylko zabawa, a nie wyścig na śmierć i życie.

Chaos: Nie, nie, nie, nie. To TY byłeś zawsze ode mnie lepszy. Zawsze ten jeden głosik więcej, przebijałeś mojego screenshota czymś naprawdę zajedwabistym. Podobnie na SotwArt, ale to osobny rozdział, o którym raczej wspominać nie warto. Nie kłóć się, kto lepszy, bo przygotowałem naprawdę mocne dowody.

Max: O facet, nie cwaniakuj. Ja wiem swoje, ty wiesz swoje. Moja racja jest "najmojsza".

Chaos: Sam tego chciałeś. No to jedziemy.
Rok 2005, czyli początki RSC:
- tydzień 28: Max - miejsce 3., Chaos 5.
- tydzień 31: Max - miejsce 15., Chaos 45.
- tydzień 33: Max - miejsce 7., chaos 9.

Dalej... Rok 2006:
- tydzień 16: Max - miejsce 2., Chaos 4.
- tydzień 18: Max - miejsce 1., Chaos 2.
- tydzień 25: Max - miejsce 2., Chaos 3.

I te najświeższe:
- tydzień 35/2007: Max - miejsce 1., Chaos zrezygnował, a miał tyle samo głosów
- tydzień 34/2007: Max - miejsce 1., Chaos 2. (ponad dwa razy mniej głosów).

Miałeś naprawdę dobry styl i taktykę. Wiedziałeś kiedy i czym zaatakować. Pomimo, że to była zabawa obecny był również smaczek rywalizacji. Po wielu miesiącach stałeś się wzorem do naśladowania, stałeś się drugim Miko_hCA. Wyrobiłeś sobie niezłą markę, a Ty sądzisz, że ja byłem lepszy? No coś mi tutaj nie pasuje. Ja do pięt nie doskakiwałem.


Max: Ta, jasne. Chodziłeś mi po głowie. Ja pięt twoich nawet nie tykałem. A jeżeli chodzi o drugiego MIKO hCA to nie uważałem się za niego. Mówiono mi, że podobnie się piszę i myślę, ale wydaje mi się, że to tylko czyjeś domysły. Owszem, Mikołaj imponował mi swoim orginalnym podejściem do życia i otoczenia, i chciałem się do niego upodobnić, ale nigdy nie posunąłem się do tego by go naśladować czy nawet porównywać się do niego. Może pod niektórymi względami jesteśmy podobni, ale są rzeczy, które zapewne dzielą nas o miliony kilometrów. Poza tym jest bardzo miłym rozmówcą.

A wracając do twoich statystyk to hm... statystyki kłamią, a ty jeszcze bierzesz mnie "pod włos". A i jeżeli chodzi też o taktykę to owszem miałem, ale tylko by konkurować na równym poziomie. Nie chciałem by głosowania były przesądzone (no, ale to nie ode mnie zależy).

Chaos: Chłop swoje, a baba swoje. No okej, zakończmy te spory. Niech userzy sobie ocenią kto lepszy. Pomówmy o pisaniu newsów. Nie zaangażowałeś się w to za bardzo, a pomimo wszystko miałeś swoje 5 minut. Jak to zrobiłeś?

Max: Ano, nawet nie wiem czy miałem te 5 minut. W każdym razie myślałem, że mam do tego smykałkę, ale w późniejszych czasach okazało się inaczej. Wchłonąłeś mnie niczym puszkę Żubra. Miałeś tematy, opinię i co najważniejsze tę smykałkę. Ja mogłem tylko gryźć Cię po palcach i łapać się jakichś mało interesujących tematów, których nie zdążyłeś zawrzeć w swoich newsach. W sumie to było jak wyścig. "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg dobry temat na newsa daje". I tutaj trzeba nadmienić, że wstajesz dość wcześnie. Ja bez szans i nadziei próbowałem coś pisać, no ale jak było chyba większość wie. W każdym razie wspominam ten czas miło. Lubię z tobą rywalizować nawet jak mam przegrać.

Chaos: Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu zawsze odchodziłeś w cień, kiedy ja rezygnowałem z kariery na danym serwisie. Dajmy na to GTA Review. Nie popisałem się zbytnio - 8 newsów, z czego 2 konkretne o informacjach o GTA, które niezbyt podobały się ówczesnej redakcji. Ty za to kupa newsów na temat, ale potem cyk(!) i Cię nie ma. Potem przeniosłem się na to nieszczęsne Zaibatsu, gdzie Ciebie również zwerbowałem. Faktycznie, dopisywałeś się niejako do newsów, ale miesiąc temu ja zrezygnowałem, a po Tobie słuch zaginął. Czemu?

Max: Hmm, szczerze mówiąc nie wyobrażałem sobie Zaibatsu.pl bez Ciebie. Wiedziałem, że ciężko będzie mi się nagle zmienić w nagminnego pisarza jakim byłeś Ty. I nawet nie podejmowałem się tej próby. Nie miałem tyle wolnego czasu. Odejście wiąże się też z grami. Przed odejściem mało grałem i jakoś brakowało mi tego. Zacząłem grać i znowu pochnonęło mnie to bardziej niż bym chciał. Oczywiście gry to nie wszystko. Można powiedzieć, że ostatnio dużo spotkań towarzyskich zaliczam (osiemnastki). Więc czasu brak, chęci już też i do tego Twoje odejście. Wszystko mówiło na nie, więc nie chciałem się sprzeciwiać. Komputer można powiedzieć odszedł na daleki plan, co za tym idzie, scena też. Ale myślę, że w niedługim czasie powinienem się trochę "ożywić", bo trzeba przyznać, że chyba każdy czeka na GTAIV.

GRAND THEFT AUTO IV

Chaos: Ty też czekasz na IV? Czego oczekujesz od tej tajemniczej produkcji?

Max: Tego co wszyscy. Większego realizmu w porównaniu do poprzednich części. Nowości, pięknych widoków i niezapomnianych przeżyć.

Chaos: Poprzedni uczestnicy odpowiadali na te same pytania - co sądzą o Nikolasie, soundtracku i mieście IV. Ciebie chcę zapytać o to co spośród tych zdradzonych informacji jest najbardziej zaskakującym elementem gry?

Max: Nowe animacje i sposoby podprowadzania pojazdów. W poprzednich częściach odgrywało to moim zdaniem rolę niewielką. Tutaj widzę, że autorzy chcą zadbać o każdy szczegół, nawet o efektowną kradzież pojazdu. Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki temu zauważyłem, że jednak styl z jakim "zabieramy" samochód innej osobie jest istotny, choćby dla samego gracza. Lepiej jest zrobić to spektakularnie i na różne sposoby niż jak to było w poprzednich częściach, że była tylko jedna animacja i to dość słaba. Na pewno nowe style kradzieży okażą się całkiem miłą funkcją, w szczególności jeżeli będziemy mieli wybór w jaki sposób to zrobić. Albo możemy na przykład zaszpanować i wystraszyć przechodniów efektownym walnięciem cegłówką w szybę samochodu i otwarcie go od wewnątrz albo możemy ukraść go, gdy nikt nie patrzy i niepostrzeżenie wyjechać z parkingu. Oczekuję, że ten moment gry będzie dopracowany i oryginalnie wykonany.

Chaos: A co zrobisz, gdy to wszystko okaże się jedną wielką bujdą, czyli cut-scenką?

Max: Zachlastam się na śmierć.
A naprawdę, to nie będę najwyżej zwracał uwagi na tak istotny i ważny element podczas grania, jaki nie został dopracowany. Choć mógłby być wykonany na wiele bardzo fajnych sposobów. Jest jeszcze opcja modowania gry co cieszy mnie, bo może ktoś się odważy za zadanie pogrzebać w kodzie gry i co nieco pozmieniać. Ale myślę, że skoro wielkie magazyny o grach zapowiedziały tak fajne wykonanie tak przyjemnego momentu to mam do nich zaufanie przynajmniej w tej sprawie.

Chaos: A nie pamiętasz jak to było w przypadku San Andreas? Też obiecywali nie wiadomo jakie cuda na kiju z czego połowę tylko zdecydowano się dać graczom w postaci gameplaya. A co jest tym najsłabszym ogniwem GTA IV?

Max: Szczerze mówiąc, to ciężko mi określić po zapowiedziach w szczególności, że było ich dość mało. Ale myślę, że najsłabszym będzie brak podstawowych funkcji życiowych. Wiem, wiem! GTA to nie Simsy, ale jednak byłoby to czymś czego jeszcze nie mogliśmy doświadczyć w GTA, a chętnie bym zobaczył jak zostałoby to wykonanie przez panów i panie z Rockstar Games. A jeżeli chodzi o ogniwo, które wiadomo, że będzie cienkie napewno to hmm, nadanie miastu tej samej nazwy co w poprzednich częściach, a budowanie go na nowo. Można powiedzieć, że "zjadą" cały klimat Liberty City jaki wykreowała seria GTA. Nadadzą nowy, może lepszy, ale pewnie to już nie będzie to samo brudne i smutne miasto. Będzie to bardziej tętniąca życiem metropolia, która będzie pokazywać życie ludzi w dużych, amerykańskich miastach nad którym świeci piękne sklepienie, a nie czarna smuga. Wszystko pewnie będzie inne prócz nazwy. Głupie według mnie posunięcie, no ale zobaczymy jak to wyjdzie po premierze gry.

XBOX, KOŚCIÓŁ I JAZZ

Max: Dobra, kończ to. Bo jutro musze iść się wyspowiadać rano. Nagrzeszyłem jak Szatan.

Chaos: Na wyspanie się masz ekstra godzinkę, nie zapominaj. Ale spokojnie, zostało jeszcze "życie poza scenowe". Co robisz w wolnych chwilach poza tym, że jutro idziesz do kościoła?

Max: Spotykam się ze znajomymi, gram na moim durnowatym xboksie360, jem, piję, tyję i śpię. Gdzieś tam wstaw sobie naukę.

Chaos: No, a konkretniej? Słyszałem, że specjalizujesz się w jazzie. Większość może nie wiedzieć co to takiego, więc na wszelki wypadek opowiedz.

Max: A, odrazu specjalizuję. W nadmiernej ilości słucham tego gatunku muzyki. Polega on głównie na połączeniu kilku instrumentów o ładnym brzmieniu w jedną, przepiękną (lub nie) melodię, której zazwyczaj ludzie zwyczajni słuchają podczas wieczornego siedzenia na balkonie popijając piwko. Szczerze mówiąc jazzu słucham już jakieś 7 lat. Moim ulubionym trębaczem jest Miles Davis. Sam gram na trąbce lecz ostatnimi czasy niestety ogarnął mnie brak instrumentu dętego i ratuję się pianinem. W każdym razie dnia bez jazzu nie wytrzymam. Zdarza mi się też słuchać rocka, disco (polo tylko wykonane przez autora wywiadu i jego kolegów). Ale najbardziej jak już wspominałem liczy się jazz, który jest już nierozrywalnym elementem mojego spokojnego życia. Jakby ktoś chciał porozmawiać o jazzie to zapraszam na gg.

Chaos: Czekasz na równie tajemniczą produkcję R* - L.A. Noire?

Max: No no, bardzo. Jak usłyszałem tylko na czym ta gra ma polegać i kto ją robi to odrazu się zainteresowałem. Ale najbardziej przekonała mnie jednak muzyka, która ma być zawarta w grze. Po trailerze już widzę i słyszę, że to "moje" klimaty. Szkoda tylko, że ma być to podobno exclusive na Playstation 3 przez co pewnie nie zagram, no ale kto wie. Może kiedyś zapuka do mnie pewien nieznajomy pan z nieznajomą walizką, wyjmie pudełko z Playstation3 oraz L.A. Noire i podaruje mi to za darmo z okazji "Dnia Bobra". Życie jest nieprzewidywalne. No, ale jeżeli plan z nieznajomym panem i jego walizką nie wypali to liczę na to, że R* przemyśli sprawę i wyda L.A. Noire również na konsolę Xbox360.

Chaos: Okey, to wszystko. Chciałbyś kogoś pozdrowić na koniec?

Max: lothronika, kudlacza_pl (którego coś dawno nie widać), falka i może jeszcze mamę.

Chaos: Dzięki za wywiad.

Max: Ano ja również bardzo dziękuję.
Kurde, 4 godziny. Ale warto było...
  Powiadom znajomego Wydrukuj tekst

guerrero
napisany 01.11.2007 o godzinie 19:11
zobacz profil autora
fajne kiedy nastepne odcinki
shadow
napisany 29.10.2007 o godzinie 20:59
zobacz profil autora
dobry, długi, ale rzeczywiście, to z Tonim było najlepsze.
kamil200
napisany 29.10.2007 o godzinie 19:55
zobacz profil autora
długie, ale fajne. dawać następny! =D
Patryk
napisany 29.10.2007 o godzinie 00:20
zobacz profil autora
Gaduła FM normalnie.
tommypl
napisany 28.10.2007 o godzinie 20:27
zobacz profil autora
omg, najdłuższy wywiad :s
wywiad z tonim był jednak najlepszym jaki był ;o ale ten tez niezly ;p
metzen
napisany 28.10.2007 o godzinie 20:16
zobacz profil autora
"
Fuckin' jazz, it's genius, it's animal, it's one man and hisinstrument changing reality... scary fuckin' jazz, man... it's not something you get... it's something that gets you.
"
Max_Payne
napisany 28.10.2007 o godzinie 14:33
zobacz profil autora
Pfff tam, Madzia lepsze robiła. : PP
Jant
napisany 28.10.2007 o godzinie 14:24
zobacz profil autora
"Ja i moi ludzie" jest dla mnie mistrzowskim screenem. Jednym z najlepszych jakie widziałem w wykonaniu Elwiry =D

Pozdro
martin4
napisany 28.10.2007 o godzinie 12:15
zobacz profil autora
Jeden z ciekawszych wywiadzikow wg mnie

btw "Męski Ideał" to jedyny twoj screen, ktory moge wymienic z pamieci :P
conix
napisany 28.10.2007 o godzinie 10:37
zobacz profil autora
hmm...jakos tak nie ciekawe.Przeczytalem kawalek i nudne,wczesniejsze byly lepszy.Oj,chaos cos ci nie wyszlo xD
Takie jest moje zdanie...


Wybierz stronę: 1 2

Obecnie serwis przegląda 71 gości oraz 1 z 6425 zarejestrowanych użytkowników
Rodzina · k5_
Razem: 72 · Najwięcej (7125): 07.06.2015 · Ostatnio przyjęty: patrykpat1
STATYSTYKI »
 
 
© 2004 - 2019 GTAthegame NETWORK
Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione!
Wszystkie prawa zastrzeżone · Polityka prywatności · Cookies
news · forum · blogi · wap · xml · pliki · igf · njoy · szukaj · mapa