Gość

Rejestruj

 






GTA V · PC
~104zł


Iron Squad - Spolszczenia gier


GTA.cz
GTANF
iGrandTheftAuto
GTAGames.nl




Odcinek 13
napisany: 19.05.2007 · dodał: metzen
kategoria: gta story 3 · komentarzy: 4 · wyświetleń: 3851
- Pierdolisz.
- Prawdę mówię!
- No, ale co to ma być, kurna... Znajdujesz swoją laskę z jakimś kolesiem w łóżku, wyciągasz spluwę, a kolo okazuje się pieprzonym tajnym agentem i cię aresztuje? Skanda-kurwa-liczne...
- Zero jakiejkolwiek przyzwoitości na tym świecie... Dobra, ja lecę stary, Jinx ma dla nas robotę... Luz, wyciągniemy cię stąd! Strzałka!
Leedo wyszedł z posterunku policji, wskoczył do swojego wozu. Z resztą ferajny miał się spotkać dopiero za godzinę, więc odpalił silnik i ruszył w kierunku Garcii.

- Panie Ghan.
- Panie Dan-Pa-Ki. – Joe Ghan, były alfons z Vice City spojrzał swojemu rozmówcy w oczy. "Mam kasę. Mam ją, a wy chcecie mi ją w jakiś sposób wydrzeć, żeby nie być ode mnie uzależnionym..."
- Jak idzie sprawa pociągu? – Zapytał.
- Nienajgorzej, nienajgorzej... Pan Wu-Zi-Mu jest pełen uznania dla pańskiego planu... i wdzięczny za pomoc finansową. – Odrzekł Chińczyk uśmiechając się sztucznie. – Proszę, niech pan usiądzie, porozmawiajmy. Wina?
- Czemu nie.
- A więc... Co pana skłoniło do rozpoczęcia współpracy z naszą organizacją? – Rzucił pozornie od niechcenia Dan-Pa-Ki.
- Troskliwe misie. Nawiedziły mnie we śnie. – Zadrwił Gahn i jednym haustem opróżnił kieliszek. – Nie róbmy jaj, wszyscy wiedzą, że ja potrzebowałem protekcji, a wy drobnego wsparcia. Jakieś problemy?
Azjata wyciągnął zza pazuchy małe pudełeczko z niebieskimi pigułkami i uśmiechając się, wskazał na wino.

"Boże, ale spieprzyłem." – Pomyślał Lono. Siedział na tylnym siedzeniu Rangera i zastanawiał się, co zrobił źle. Wniosek był niestety prosty – poobijany, połamany, podziurawiony kulami nie byłby w stanie załatwić nieuzbrojonego ślepca, nie mówiąc o dwóch gliniarzach.
- Ej, panowie, gdzie my jedziemy? – Zapytał od niechcenia.
- Siedź cicho, psie. – Powiedział pierwszy policjant.
- Odezwiesz się jeszcze raz, a wybiję ci wszystkie zęby. – Dodał drugi.
Wjechali do Fierro. Luca oparł głowę o szybę i usnął.

Wpadł do pokoju jak błyskawica, na ślepo strzelając ze swojego ingrama i robiąc niezłe zamieszanie wśród gości. Z wyskoku kopnął prezesa firmy Tasuki w pierś, małym nożykiem rzucił jakiemuś adwokatowi w oko. Podziurawił jednego z ochroniarzy, przeturlał się za kanapę i ostrzelał lampy. W półmroku działał już spokojnie i po cichu, po kolei eliminując wyznaczone przez szefa cele. Jednego zostawił.
Drzwi otworzyły się nagle, do pokoju wbiegli Pepper i Johnny Davido – obaj świecąc latarkami i celując ze swoich glocków. Za nimi, powoli wszedł pan Forelli.
- Dobra robota, Harry, bardzo dobra... Haha! – Zaśmiał się swoim zimnym głosem. Luca wytarł krew z mankietów marynarki, usiadł na jednym z foteli i sięgnął po szampana.
- Słaby opór, prosta sprawa. – Rzucił i pociągnął sporego łyka z butelki. - Zostawiłem tylko tego Chińczyka.
- Wspaniale, wspaniale. A więc, panie Jong...

BANG!

Coś szarpnęło, Luca o mało co nie spadł z siedzenia. Wszystko wskazywało na to, że wjechali w sam środek jakiejś większej wojny gangów. Grupka Latynosów ostrzeliwała, zza Lowriderów czarne Ranchery i Sanchezy – nagłe pojawienie się policji na scenie wyraźnie zszokowało obie strony konfliktu, jednak szok ten nie trwał długo, co dało się poznać po ilości dziur jakie nagle oznaczyły zarówno wóz, jak i policjantów. Harry wyciągnął pierwszemu trupowi pukawkę z kabury i przestrzelił kajdanki. Wciąż z pistoletem w ręku wytoczył się na ulicę i potykając się odbiegł kawałek dalej. Jak się okazało – uczynił bardzo słusznie, bo któryś z Latynosów wrzucił pod Rangera granat.
Lono absolutnie nie był w stanie walczyć – miał zamiar zmyć się po Angielsku, licząc na to, że nikt go jeszcze nie zauważył. Niestety, zamiary zamiarami, a los losem. Harry nagle zauważył dziwnie znajome sylwetki po stronie czarnych samochodów. I czerwone dredy.

Kula musnęła moje ucho, ogłuszając mnie i wytrącając z równowagi na moment. Gdy doprowadziłem się do porządku i stwierdziłem, że Garry krztusi się krwią, a jego usta to zmiażdżona bezkształtna masa, zemdlałem.

Światło... Światło? Ktoś krzyczy, ktoś się wita... Akira próbuje mnie ocucić...
Wstałem nagle i przewróciłem wieszak w jakimś małym, stylizowanym na Chińskie mieszkanku. Zwymiotowałem do doniczki z kwiatkami i osunąłem się na komodę.
- Stary, ale dałeś czadu... – Rzucił Toshida. – Rusz się, podejmuje nas pan Jong, postaraj się nie zarzygać mu reszty mieszkania, co?
Nic nie odpowiedziałem. Miałem tego wszystkiego serdecznie dosyć. Powinienem siedzieć teraz ze swoją dziewczyną w Santos, a nie być świadkiem... ba, nie tylko świadkiem(!) - częścią gangsterskich porachunków. Sukinsyn, Wylie, gdyby żył, dostał by niezłego kopa w dupę.
Weszliśmy do saloniku – w fotelu siedział jakiś starszy jegomość w garniaku, będący za pewne właścicielem mieszkania. Koło okna stał wysoki, długowłosy Azjata w czarnym płaszczu.
- Dzień dobry panom. – Powiedział potulnie Toshida.
- Och, ja już wychodzę. Mam jutro bardzo ważne spotkanie. – Powiedział ten wysoki i po chwili faktycznie nie było już po nim śladu.
Pan Jong sięgnął po papierosa i powiedział:
- No, chłopaki, coś wam specjalnie nie poszło. – Uśmiechnął się. – Ale nie martwcie się. Nasza organizacja wam pomoże.

- Leedo! Leedo, słyszysz mnie? – Krzyczał Hose. Leedo skończył opatrywać postrzelony bark, wciągnął koszulę i otworzył swojemu kumplowi drzwi.
Hose wszedł, rozejrzał się niepewnie i zaczął mówić:
- Jinx jest wściekły! Powiedział, że osobiście zajmie się informatorem, który ściemnił nam, że towar będzie przewożony tylko przez pięcioosobową grupę! Ale to nieważne, słuchaj... – Nawijał coraz bardziej podniecony. – Nadal mamy szansę naprawienia tego...
- Hose, zamilknij na chwilę. – Powiedział Leedo. – Podejdź no do tego okna i powiedz mi, co widzisz.
- Podwórko.
- No, właśnie. Ładne, spokojne, zadbane podwórko. Jestem gangsterem, nie pasuję tu. Wiesz zresztą co mówię, nie? No to słuchaj stary – jednego mojego kumpla wsadzili do pierdla, drugiego zabili. I ja mam strasznie dosyć krwi, łapiesz? No to fajnie, że łapiesz. Teraz idź i powiedz to samo Jinxowi. Ciekawi mnie, czy on też załapie.

CDN
  Powiadom znajomego Wydrukuj tekst

Maher
napisany 06.02.2008 o godzinie 15:16
zobacz profil autora
świetna robota...
tommypl
napisany 21.05.2007 o godzinie 14:20
zobacz profil autora
z tym podwórkiem to prawie jak gta:San Andreas, życie na brudnym gettcie itp. :c ogólnie dobre.
unobserved
napisany 19.05.2007 o godzinie 22:58
zobacz profil autora
mi za to coraz ciężej jest coś zrozumieć, więc będę musiał powtórzyć kilka ostatnich odcinków, tego nie wyłączając. musk wolno pracuje.

dobra robota tak w ogóle. ; c
fan_GTA
napisany 19.05.2007 o godzinie 21:35
zobacz profil autora
ciekawe opowiadanie, fajnie się czyta


Wybierz stronę: 1

Obecnie serwis przegląda 175 gości oraz 0 z 6413 zarejestrowanych użytkowników
Razem: 175 · Najwięcej (7125): 07.06.2015 · Ostatnio przyjęty: qiuxqiux
STATYSTYKI »
 
 
© 2004 - 2019 GTAthegame NETWORK
Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione!
Wszystkie prawa zastrzeżone · Polityka prywatności · Cookies
news · forum · blogi · wap · xml · pliki · igf · njoy · szukaj · mapa