Gość

Rejestruj

 






GTA V · PC
~104zł


Iron Squad - Spolszczenia gier


GTA.cz
GTANF




Odcinek 11
napisany: 04.05.2007 · dodał: metzen
kategoria: gta story 3 · komentarzy: 12 · wyświetleń: 4785
- Czy ty zapisujesz wszystko, co mówimy? - Zapytał nagle Akira. Rozłożyłem ręce i się uśmiechnąłem.
- Zboczenie zawodowe, wybaczcie panowie. - Odrzekłem. - Wiecie, tak sobie myślę, czy nie pozmieniać kilku nazwisk i faktów, i nie opublikować tego jako...
- Spróbuj, a pożegnasz się z zębami. - Warknął Garry.
- Luz, luz, pokój i miłość. - Zaśmiałem się. - No, panowie, sugeruję udać się na Unity Station. Zdaje się, że wiem kto może mieć informacje dotyczące waszego fantu. Spotkamy się za godzinkę, macie tu kilka dolców, kupcie sobie po browarze.

Tak na prawdę, nie byłem pewien zrobić po wyjściu z "Alhambry". No jasne, mogłem zostawić dwóch studenciaków na pastwę losu i tego kilera podążającego ich tropem, ale to byłby raczej kiepski sposób na odwdzięczenie się Wildiemu. Z drugiej strony wplątywanie się w taką aferę było raczej ryzykowne... No nic, niech się dzieje co chce, dał nam przykład... No, ktokolwiek tego przykładu by nie dał, potrzebującym należy pomagać. Wystukałem numer znajomego maszynisty i zarezerwowałem trzy miejsca w pociągu.
Do spotkania zostało mi jeszcze sporo czasu, postanowiłem, więc przejść się ulicami Los Santos. A fakt, że w Los Santos nie da się pieszo dojść nawet do spożywczego, jakoś mi nie przeszkadzał.
W którymś momencie zatrąbił za mną wóz. Odwróciłem się powoli i podszedłem do szyby ciemno pomarańczowego Sabre z rejestracjami San Fierro. W środku siedział chudy utleniony blondyn o rzadkim zaroście. Wychylił głowę z auta i zapytał szorstkim głosem:
- Gdzie tu jest stacja w El Corona?
- Jaka stacja?
- Kosmiczna, kurwa jego mać.
Parsknąłem cicho i odpowiedziałem:
- Tu trzeba prosto i na lewo, charakterystyczny budynek.

- Jak to, mamy jechać na stosie kamieni? - Garry wyglądał jakby właśnie mu oznajmiono, że ktoś zamordował Zajączka Wielkanocnego.
- Tak się składa, że jedyny maszynista jaki ma u mnie jakiekolwiek długi jeździ na towarowcach. - Odpowiedziałem niechętnie. - No, idziemy, za dwie minuty planowo odjeżdża...
Gdy tylko wyszliśmy na peron tknęło mnie przeczucie, że coś tu nie gra. Ale było już za późno.

- Harry Luca. - "Handsome" uśmiechnął się. - Cóż za spotkanie!
- Co ty tu robisz, Franco? Skończyły się drinki w Liberty? - Lono szybkim krokiem podszedł do gangstera i poprawił Sigmę pod nowo zakupioną karminową "hawajką".
- Dostałem drobną robotę w Venturas, a po wykonaniu usłyszałem, że jesteś niedaleko... No chyba nie zaprzeczysz, że przydałaby ci się drobna pomoc?
- To, co mi by się... - Zaczął Luca, ale nie skończył. Ponad ramieniem Carvera zauważył gościa, który wcześniej wskazał mu drogę. I dwóch poszukiwanych od dłuższego czasu złodziei z LC. Wszyscy trzej właśnie wyszli z przejścia podziemnego i szli w kierunku pociągu towarowego odjeżdżającego w stronę San Fierro.
Odepchnął przystojniaka na bok i wyciągnął pukawkę. Udało mu się trafić tylko jednego - i to niestety tylko w ramię. Kula nie trafiła nawet w kość - trafiony co prawda wrzasnął, ale nie zemdlał. I w tempie godnym głodnego rysia wspiął się na wagon wraz ze swoimi towarzyszami.

- Na litość boską! Ludzie! - Wrzasnąłem patrząc jak spotkany wcześniej blondas w krzykliwej koszuli i dziwny przystojniak w czarnej marynarce wskakują do pomarańczowego Sabre i zjeżdżają na tory. - Czy wy macie takie atrakcje codziennie?!
- Zamknij się! - Odkrzyknął Japończyk, próbując przebić się głosem przez gwizd odjeżdżającego pociągu. - Pomóż mi z Garry'm, tamten sukinsyn go postrzelił!
Garry był blady jak upiór, a wył jak gdyby kula trafiła go nie w ramię, a w przyrodzenie.
Spojrzałem w stronę wlokącego się za pociągiem auta - byliśmy w miarę bezpieczni, póki pociąg był w tunelu, ale prawdę mówiąc, nie miałem pojęcia jak to wszystko się potoczy, gdy wyjedziemy na tereny Flint County.

- No i co masz zamiar zrobić, cwaniaku? - Warknął zza kółka Carver.
- Przeskoczyć z samochodu na jakiś wagon i ich tam wykończyć. - Odpowiedział na pozór spokojnie Lono.

Pogoda aż nastrajała do radosnych przemyśleń. Słonko świeciło, ptaszki śpiewały. Pociąg jechał.

- Jezu Chryste! Z jakiego filmu akcji zerwali się ci dwaj?! - Krzyknąłem, widząc jak Sabre zrównuje się z pociągiem - bądź co bądź, dość powolnym - i jak utleniony gangster powoli wspina się na dach samochodu i szykuje do skoku.
- Boże... On tego nie zrobi... Przecież takie skakanie jest niemożliwe... - Szeptał pod nosem Toshida.
Zrobił to.

Ból w lewym ramieniu odezwał się nagle. Prawie całkowicie sparaliżowany Lono, ledwo wtoczył się do odkrytego wagonu wypełnionego węglem. Wciąż przytrzymując rękę podniósł się i zobaczył poznanego wcześniej gościa o czerwonych dredach szarżującego na niego z metalową rurką, skaczącego po wagonach niczym lekkoatleta przez płotki. Wyciągnął swoją Sigmę i wycelował.

Huk wystrzału słychać było prawdopodobnie aż w Angel Pine. Kula po raz kolejny dowodząc, że los lubi płatać różne figle, odbiła się od rurki, wytrącając ją przy okazji z rąk napastnika. Tealighta odrzuciło do tyłu, upadł na stos drewna i leżał na nim jak martwy.
Widząc to, Toshida chciał po prostu wyskoczyć z pociągu licząc na to, że jakoś przeżyje upadek. Niestety, był to jeden z tych dni, w których różne dziwne wydarzenia krzyżowały wszystkim plany. Akira stanął jak wryty patrząc się na mostek, który właśnie minęli. Za nic mając sobie mordercę celującego do niego z pistoletu, obserwował jak z kładki zeskakują cztery Sanchezy, niosące po dwóch jeźdźców każdy. Jeźdźców uzbrojonych w UZI.

Dwa pierwsze motory dopadły Handsome'a, wciąż jadącego za towarowcem. Gangster walczył dzielnie - udało mu się zepchnąć jednego Sancheza z trasy. Niestety, na tym skończył też swój udział w tej rozgrywce - nie potrafił opanować wozu i stoczył się ze zbocza, dając wypożyczalni z SF okazję do wykłócania się o ubezpieczenie.
Jednego kierowcę Lono zdjął pojedynczym strzałem - może i kontynuowałby likwidację nieoczekiwanych napastników, gdyby ci nie zajęli się nim pierwsi. Widząc co się święci, Luca zeskoczył z wagonu. Pierwotny zamiar dotyczył strącenia jednej z par w locie i przejęcia Sancheza, ale limit cudów na ten dzień stanowczo się wyczerpał.
Pościg trwał dalej.

CDN
  Powiadom znajomego Wydrukuj tekst

Maher
napisany 06.02.2008 o godzinie 15:12
zobacz profil autora
świetlny odcinek...
tommypl
napisany 05.05.2007 o godzinie 11:07
zobacz profil autora
dobry odcinek.
wylie
napisany 05.05.2007 o godzinie 00:44
zobacz profil autora
przepraszam...:(
Marcin
napisany 05.05.2007 o godzinie 00:26
zobacz profil autora
nie mow do mnie po imieniu.
sdr
napisany 04.05.2007 o godzinie 23:50
zobacz profil autora
bo my tu k jak rodzina jesteśmy. i lothka k wie co metzou by odpowiedział ;p
wylie
napisany 04.05.2007 o godzinie 23:44
zobacz profil autora
Marcin -> ja tylko zachęcam metzena do wlasnorecznego pochwalenia sie tym cudem na niko, i nawet nie smialbym ruszac tego bez zgody metzena... i w ogole dlaczego odp. za niego?
Skowron
napisany 04.05.2007 o godzinie 23:20
zobacz profil autora
no ale i tak jest gitara :D
metzen
napisany 04.05.2007 o godzinie 23:09
zobacz profil autora
Szczawik -> 2 strony w wordzie, standard. Dużo przeskakiwania między scenami, więc szybciej sie czyta :f
Skowron
napisany 04.05.2007 o godzinie 23:02
zobacz profil autora
Mogło by być dłuższe.
"Garry był blady jak upiór, a wył jak gdyby kula trafiła go nie w ramię, a w przyrodzenie."
Marcin
napisany 04.05.2007 o godzinie 22:49
zobacz profil autora
wierzba -> NIE.


Wybierz stronę: 1 2

Obecnie serwis przegląda 55 gości oraz 1 z 6425 zarejestrowanych użytkowników
Rodzina · k5_
Razem: 56 · Najwięcej (7125): 07.06.2015 · Ostatnio przyjęty: patrykpat1
STATYSTYKI »
 
 
© 2004 - 2019 GTAthegame NETWORK
Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione!
Wszystkie prawa zastrzeżone · Polityka prywatności · Cookies
news · forum · blogi · wap · xml · pliki · igf · njoy · szukaj · mapa