Gość

Rejestruj

 






GTA V · PC
~104zł


Iron Squad - Spolszczenia gier


GTANF
GTA.cz


Pobierz przeglądarkę Vivaldi teraz!



Odcinek 7
napisany: 17.03.2006 · dodał: sdr
kategoria: gta story 2 · komentarzy: 10 · wyświetleń: 3658
Obudził mnie dźwięk budzika. Wybiła 8:20. Machnąłem ręką, strącając go tym samym ze stolika, znajdującego przy moim łóżku. Urządzenie umilkło. Przewróciłem się na drugi bok i... Obudził mnie dźwięk syren dobiegający z ulicy. Zerwałem się, wyciągnąłem gnata spod poduszki i rozejrzałem się podejrzliwie dookoła. W mieszkaniu było pusto. "Ta robota mnie wykończy" pomyślałem. Podniosłem z podłogi zrzucony wcześniej budzik.
- Nie no – krzyknąłem – która? Ja pierdzielę! Szef mnie zabije!
Wyświetlacz wskazywał 9:50. Szybko włożyłem spodnie i jakąś koszulę. Narzuciłem marynarkę, zabrałem kluczyki i zbiegłem na dół do garażu. Wsiadłem do limo i czym prędzej zajechałem przed "siedzibę" braci Forelli. Jeszcze raz spojrzałem na zegarek – 2 minuty w zapasie. Uff...

Czekałem na szefa chyba z dziesięć minut, ale nie pojawił się. Trzeba było zorientować się w sytuacji. Wysiadłem i udałem się do lokalu. Było tak jak się spodziewałem, Mike popijał sobie jeszcze kawkę i czytał poranne wydanie Liberty Tree. Siedział w tym samym miejscu, w którym się poznaliśmy. Podszedłem do niego i przywitałem się.
- Dzień dobry, jestem jak pan kazał...
- Spokojnie Matt – mruknął – usiądź, nie pali się.
Przechylił filiżankę. Przewrócił kartkę w gazecie, zrobiło się trochę nudno. W końcu odezwał się.
- No... sprawa jest taka. Miałem spotkać się dziś z pewnym gościem, prowadzącym w Los Santos moje interesy. Ale nie spotkam się, bo nie przyleciał. Frankie, to krętacz i nie za bardzo mu ufam. Chciałbym, abyś poleciał tam i pod pretekstem ochrony, przejął cały biznes. Poprowadzisz go, a za kilka dni przyślę kogoś zaufanego na stałe.
Robiło się interesująco...
- Chyba nie musze wspominać, że Frankie'm też trzeba się zająć. Weźmiesz sobie kogoś do pomocy, możesz wybrać.
- Aha. A co to za interesik?
- Klub Pig Pen, zapewne słyszałeś o nim. Najstarszy tego typu lokal w mieście i w dodatku najlepszy :)
- No OK. To kiedy mam to zrobić?
Na twarzy Lips'a pojawił się uśmiech...
- Heh... Jeszcze dziś zapakujecie się do samolotu – to mówiąc wyciągnął z kieszeni garnituru niebieskawą kopertę z logiem Francis International Airport. W środku były dwa bilety do Los Santos. – Odlot macie o 23:40, więc zostało trochę czasu na spakowanie się.
- Jasne... A co z tobą? – szepnąłem do niego – w końcu miałem nie odstępować cię na krok. Po mieście krążą słuchy, że Leone coś szykują.
- Stary. Nie przejmuj się. Wyjeżdżasz raptem na parę dni, Mafia nawet się nie skapnie.
- Oby... Jak coś ci się stanie, to twój kuzyn nieźle mnie urządzi.
- No, zmykaj.

Wyszedłem z bistro i wsiadłem do wozu. Podjechałem z powrotem do domu, trzeba by wreszcie coś zjeść. Kogo tu ze sobą zabrać? Hmm... chyba Pepper byłby najlepszy, w końcu trochę się znamy. Postanowiłem zadzwonić do niego.
- Chris? Słuchaj, muszę na kilka dni wyjechać służbowo z miasta. Nie zabrałbyś się ze mną?
- Czemu nie, nie mam akurat niczego ważnego na głowie. A w jakiej to sprawie?
- Lips chce sprzątnąć w Los Santos pewnego gościa i odebrać od niego interes. Powiedział żebym sobie wziął kogoś do pomocy, więc pomyślałem o tobie.
- No dobra. Mogę lecieć, o której wpadniesz?
- Lot mamy przed północą. Będę godzinę wcześniej, to jeszcze coś przegryziemy.
- OK, to do wieczora.

Kilkanaście godzin później...

Nad Shoreside Vale zebrały się ciemne chmury. Zaczął padać deszcz. Zatrzymałem auto na parkingu strzeżonym przy lotnisku. Wysiedliśmy i po "uiszczeniu" opłaty za pomocą klamki (miesiąc, płatne z góry) ruszyliśmy w stronę terminalu. Było całkiem luźno, w końcu to nie środek dnia tylko nocy. Po odprawie, weszliśmy na pokład samolotu. Stewardessa, całkiem fajna laska, wskazała nam miejsca. Minęło dziesięć minut, zanim maszyna zaczęła kołować. Wreszcie znaleźliśmy się w powietrzu. Zastanawiałem się, jakim cudem chłopakom udało się ukryć broń w naszych bagażach. Mniejsza z tym, taka ich robota.

Po około pięciu godzinach lotu, kapitan zawiadomił o przekroczeniu granicy stanu San Andreas. Byliśmy prawie na miejscu. Frankie, nadchodzę...

CDN
  Powiadom znajomego Wydrukuj tekst

iron666
napisany 21.10.2007 o godzinie 19:59
zobacz profil autora
morze być tylko coś krutkie te odcinki
Kisielek
napisany 06.06.2007 o godzinie 23:06
zobacz profil autora
jak pisałem wczesniej : wciąąąągaaa :P skończę to i idę do świata dysku xDD
wylie
napisany 04.06.2007 o godzinie 20:35
zobacz profil autora
najs
maros
napisany 17.03.2007 o godzinie 12:15
zobacz profil autora
moze być
Maher
napisany 26.12.2006 o godzinie 14:03
zobacz profil autora
ale bedzie...
dvl
napisany 03.11.2006 o godzinie 23:48
zobacz profil autora
No to niech się ten drań szykuje. ; p
tommypl
napisany 01.10.2006 o godzinie 08:26
zobacz profil autora
Welcome to San Andreas-stan CJ'a :O
lejeklejek
napisany 09.07.2006 o godzinie 10:31
zobacz profil autora
rewelka
sicko
napisany 05.06.2006 o godzinie 20:15
zobacz profil autora
dokładnie
Toni
napisany 18.03.2006 o godzinie 19:33
zobacz profil autora
hehe... i bez przemocy można trzymać w napięciu :P


Wybierz stronę: 1

Obecnie serwis przegląda 37 gości oraz 0 z 6437 zarejestrowanych użytkowników
Razem: 37 · Najwięcej (7125): 07.06.2015 · Ostatnio przyjęty: durr1313
STATYSTYKI »
 
 
© 2004 - 2019 GTAthegame NETWORK
Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione!
Wszystkie prawa zastrzeżone · Polityka prywatności · Cookies
news · forum · blogi · wap · xml · pliki · igf · njoy · szukaj · mapa